W ostatnim artykule z tej serii, który ukazał się już dość dawno temu, opisywałem mój własny serwer zbudowany w oparciu o komponenty typowego PC. Dziś nadszedł czas by opisać (jak na dzień dzisiejszy) ostatni etap ewolucji mojego własnego serwera jakim stał się serwer VPS. Dla niektórych może to być zaskoczenie, gdyż jest to jakby zaprzeczenie idei własnego serwera, niemniej postaram się przedstawić uzasadnienie tej decyzji.

Niezawodność i dostępność

Jednym z elementów, jakie od początku były dla mnie problematyczne w serwerze zbudowanym we własnym domu była ciągłość jego działania. W czasie gdy z niego korzystałem mieszkałem na wsi, gdzie stabilność sieci elektrycznej nie należy do najwyższych. Przerwy w dostawach energii zdarzały się stosunkowo często i czasami potrafiły być dość długie. Przy krótkich zanikach napięcia, tani zasilacz UPS sprawdzał się nawet całkiem dobrze. Niestety jego wydajność błyskawicznie skracała się wraz z upływem kolejnych miesięcy od zakupu. Po pewnym czasie już kilkunastominutowe przerwy w zasilaniu były dla niego nie do przeskoczenia.

Kolejną kwestią była sieć i wahania jej stabilności oraz osiągów. LTE nie jest najlepszym rodzajem połączenia dla serwera i chyba nie muszę nikogo do tego przekonywać 🙂 O ile przy zwykłych stronach www czy nawet poczcie email nie miało to większego znaczenia, to serwery gier sieciowych bardzo kulały. Oczywiście dało się z nich korzystać, jednak do optymalnych wartości dużo brakowało.

Własny serwer- kwestia ceny

No właśnie, wydawać się może, że serwer VPS nie uchodzi za najtańsze rozwiązanie. Jeśli porównać je do kosztów energii elektrycznej (szczególnie jeśli mamy np fotowoltaikę), może wypaść słabo. Dlatego też muszę zaznaczyć, że moja sytuacja jest specyficzna i nie jest dobrym przykładem dla wszystkich. W mojej pracy pojawiła się możliwość bezpłatnego skorzystania z serwera VPS opartego o Proxmox. Jest to coś jak VirtualBOX lecz uruchamiany na „prawdziwym” serwerze i obsługiwany z poziomu przeglądarki. Miałem też dowolną możliwość ustawienia parametrów serwera, jak pamięć RAM i na dane oraz ilość rdzeni procesora.

W tym momencie chyba dla każdego moje motywy stały się oczywiste. Mając do wyboru bez kosztowe i bezobsługowe rozwiązanie ciężko upierać się przy idei domowego serwera. Na szczęście nie stało się tak, że odstawiłem go w kąt i o nim zapomniałem! Znalazłem dla niego nieco inne zastosowanie.

Prowizoryczny NAS

W serwerze VPS, na który migrowałem strony i pocztę nie posiadam przesadnie dużej ilości przestrzeni dyskowej. Dlatego też umieszczanie na nim np. klienta sieci BitTorrent czy przechowywanie kopii prywatnych zdjęć i filmów nie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Tak więc zmierzamy do nowego zastosowania mojego domowego serwera – stał się on czymś na kształt serwera NAS. Zastosowałem kombinację 4 dysków 2,5 cala w poniższej konfiguracji:

  1. 1TB HDD
  2. 1TB HDD
  3. 320GB HDD
  4. 256GB SSD

Pierwsze dwa dyski były nowe i razem tworzą programowy RAID 1 i służący do przechowywania ważnych danych takich jak np prywatne zdjęcia, filmy czy dokumenty. Dysk 320GB został z poprzedniej konfiguracji i tutaj służy do przechowywania mniej wrażliwych danych jak np. dane pobierane z torrentów itp. Na ostatnim dysku SSD znajduje się system oraz partycja /home.

Dane dostępne są w sieci lokalnej dzięki Sambie. Niemniej, zastosowanie tunelu VPN na routerze pozwala na bezpieczny dostęp do lokalnych zasobów również poza domem. Aplikacja NextCloud również znajduje tutaj swoje zastosowanie do synchronizacji danych między komputerami np. projekty Arduino czy PCB w Eagle.

Wilk syty i owca cała

Tak więc VPS nie zastąpił całkowicie obowiązków, jakie sprawował mój własny serwer a jedynie pojawiła się specjalizacja i podział obowiązków. Dla serwera w domu oddelegowana została osobna subdomena, przy pomocy której dostęp do niego z zewnątrz wciąż jest możliwy.

W międzyczasie zmieniłem miejsce zamieszkania, zmienił się również dostawca internetu – w końcu zawitał światłowód 😀 ! Na szczęście u nowego operatora publiczny adres IP jest standardem, tak więc pozwoliło to na utrzymanie dostępu z zewnątrz do maszyny w domu. Dzięki łączu światłowodowemu nie ma również problemu z transmisją dużej ilości danych, co czasami ma miejsce.

Na chwilę obecną nie planuję kolejnej zmiany w konfiguracji moich „serwerów”, dlatego też ten artykuł będzie zapewne ostatnim z tej serii. Oczywiście, gdyby w przyszłości coś się zmieniło, z pewnością dam Wam o tym znać 🙂


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *